prawie jak sze/f/c

Sztuką jest być fachowcem, niczym dobry szewc, a nie kląć, jak na przysłowiowego rzemieślnika przystało.

Jednemu to pasuje, bo może sobie na to pozwolić, a innemu nie-bo obiorą ze skóry, aż do żywego mięsa.

Nie każdy jest jak wojewoda z "Rzepy" przedrozbiorowej, i wolno mu mieć duże wąsy. Wolno, czy nie wolno, a siarczyste bluzgi lecą. Ale czy powinny, za każdym osobliwym razem?

Podkreślić wagę swoich słów, bez jednego "rugnięcia"- to jest dopiero sztuka. Poezja. Ekwilibrystyka słowa.

Raz czasem można. Ale czy trzeba więcej?

Komentarze

Popularne posty