Popularne posty

piątek, 12 października 2018

Teoria nie wydawanego grosza

Jeden a cieszy. Zawsze podnoszę, nawet zatrzymując rower, bo uważam że pieniądze to zmaterializowany symbol czyjejś ciężkiej pracy. Pracę należy szanować, a więc grosze również. No i tak myślę, a co myślę to staram się przekazać w przystępnej formie.
Kupując regularnie w moim ulubionym sklepie artykuły w cenie która widnieje na  wywieszce sugeruję się ceną: 1,99. 2,99 
 Miła osoba oczywiście pełnym serdeczności głosem recytuje mi cenę: 2 złote, 3 złote.
Ale kiedy mając dosyć tej sytuacji coraz częściej zacząłem do finalizowania zakupu używać mojej karty płatniczej ku mojemu zdziwieni kolejnemu na potwierdzeniu transakcji widnieje te same 1,99 , 2,99.
Niby nic, ale dziesięć takich zakupów to 10 groszy, sto takich zakupów daje nam 1 złoty. No a tysiąc - to 10 zł . Tak? Co prawda z matematyki byłem słaby, ale akurat w szkole nauczyli mnie jednego. Logiki.
Nie mogę mówić o innych osobach bo nie wiem czy ktoś jest tak obsługiwany. Mogę stwierdzić że ja tak jestem.
Druga strona bieguna jest tak samo miły człowiek obsługujący kasę, który przy tej właśnie kasie miał kubeczek z niesamowitą ilością jednogroszówek, które wręczał każdemu do reszty.

Dwie sytuacje, a ja po środku.

Niby detal, ale pomnóżcie ten detal przez 365 dni a potem pomnóżcie przez 5. Razem wychodzi 1825 dni. Bo tyle dni ma mniej więcej okres pięciu lat. Odejmijmy od tego powiedzmy 325 dni dla równego rachunku żeby było te 1500. Łatwiej liczyć. I wychodzi 15 zł.
Ale ja wciąż mówię tylko o sobie. O jednej osobie. I upraszczam.
No a ile osób liczy średniej wielkości duże miasto w Polsce? A to już sobie sami policzcie. Moi drodzy.
 Obywatele przede wszystkim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.