Popularne posty

niedziela, 7 października 2018

Dawno temu w konspiracji

..trzeba było mieć naprawdę jaja i zacięcie do tej roboty, czy raczej służby. Nie było miejsca na błędy a każdy wiedział na co się pisze. No cóż. Wojenny czas. Dobrym przykładem może być granat "Filipinka" który eksplodował gdy granat trafił w cel /lub w jego pobliże/ powodował to zapalnik uderzeniowo-bezwładnościowy. Miało to swoje plusy bo przeciwnik, tak jak to się pokazuje na filmach, nie miał możliwości odrzucenia go właścicielowi. No a minusy były takie, że jeśli ci wypadł lub nie miałeś dosyć sił na dorzucenie go do wroga, to oberwałeś własnym granatem. I nie było sentymentów, warunków bezpieczeństwa i zabawy w kotka i myszkę. Wóz albo przewóz. Plus albo minus. Zero albo jeden. Wojna i pokój.  Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.