Popularne posty

niedziela, 9 lipca 2017

Przy piwie w 1939. Na jesieni jakoś

Tiaaaa.
Było to chiba koło dwudzistego pirszego roka.
Taak. Pamiętam jak dziś.
Tfu. Job tfaju mać. Nadali ich psia krewi całe mrowie bolszewii.
Jedziem my między olszynami, patrzym, a tam bolszewiki na nas suną. Całe mrowi.
Ciągneli jakieś jałoszki, no ze dwora pewnie podebrali.
No dziadostwo jedne.
To co my robim? Psia ich mać.
Dawaj najprzód w ataki.
Pognał ja swoju klaczku aż jej jęzor bokiem wylezł i opuszam ja swoju lancu i dawajjj swoim kijaszkiem pierszego z brzega spuścił ja z konia.
I tak się to dziadostwo zaklinowało na nim że musiał ja to wyrzucić w szmaty i puścić bo by mnie wygieło, posadziło z tego siodła prosto w pastwisko.
Takk.
No i jak ja posadził tego pierwszego to dawaj dalej w te pędy na nich.
I miał ja małzera, taki rewolwier, tylko że z długom lufom i dawaj ja na nich z tym moim kulomiotem.
Pach i leży, pach i leży.
No i dalej ja tak. I pach, i pach, i pach.
Celował ja i siekał ich jak te szynki. A wyginali się jak kiełbasa w stodole na weselu u Mańki.
I strzelał tak ja aż mi naboji sie nie pokończyli.
Pierwszo myślał ja że coś się ścieło pod zamkiem ale jak ja zobaczył że to naboji brakło to dawaj ja rzucił tego rewolwera, a miał ja go na rzemieniu takim na ćwierć kciuka to go ja rzucił po prostu z ręki
Nooo i co ja zrobił..???
Aaaa?
A ja w te pędy za szablu.
Taaaa
I dawaj ja ciąć !
Od lewa do prawa, pierez łeb na szyje i karki.
Spuścił ja ich kilka w diabłu, a padali jak te robaki na trawie.
Tak było !
Cioł ja ich bez litości aż sam nie dostał przez łeb i aż mnie pomdliło troszki.
Job ich mać.
Taaa.
Tak było...

No Panie do domu pora.
I nam, bo jutro w pole.
No i wam w drogę póki noc bo w dzień coś lata wszędzi.
Lata, fruwa i węszy.
Jak za frontu u Nimca Panie.
Ale to już inna historia.

Weźcie tej co ja przyniósł słoniny. Tam leży. W gazecie ja zawinął.
Bedzie co jutro wam zjeść.

Dobrej nocy !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.