Popularne posty

piątek, 21 lipca 2017

Marynia

1944
Polska wschodnia
Kantorek na zapleczu gospody w Awissie
Rozmowa dwóch dowódców, różnych zgrupowań partyznackich, ustalających szczegóły działania na najbliższe tygodnie.

- A co z tą Marynią?
- No a nic. Mieszka sobie tak pod lasem, sama z córką... No tam, gdzie mieszkały te rodziny oficerów. Przy tym osiedlu rodzin wojskowych. Te, co poznikały w czterdziestym. Że coś czerwony krzyż je zabrał. No wtedy co w nocy te ciężarówki były. Zimą jakoś. A wiesz jak to wtedy było. Zapytałeś o coś to sam zaraz byś miał ten czerwony krzyż pod domem.
- Aaa no tak. Już kojarzę.
- No więc z nią było to tak. Chyba tak na jesieni czterdziestego to się działo...

"Mieszkała tak sobie pod tym lasem z córką. I kiedyś tam się kręcił przy niej jakiś tam ruski komisarz, i zaraz ją tam agitować zaczął żeby przyszła na te spotkania co robili u nas po gospodach.
No, a że ona taka wygadana, i w sumie mądra dziewucha bo chyba nawet gdzieś tam w Warszawie mieszkała to wzięła i poszła.
Ale posłuchaj co najlepsze.
Zabrała z sobą jakiś tam zeszyt i sobie przemówienie zrobiła.
I zaraz podziękowała komisarzowi za osobiste zaproszenie i inspirację do przemówienia.
No i że ona proponuje i wnioskuje żeby za złoto zgromadzone w bankach, które obecnie są pod administracją Kraju Rad odtworzyć Wojsko Polskie do walki z międzynarodowym uciskiem.
Ale wiesz, tak to fajnie powiedziała że nie mówiła o nikim konkretnie.
Ona tak zawsze, bez tych, noo jak im tam....rzeczowników.
 No a na koniec dodała że w sumie i tak wszyscy walczą o dobrobyt i te wojsko to zły pomysł, to najlepiej żeby te złoto wydać na nowe szkoły i odbudowę mostów i miast co zostały poniszczone w czasie wojny.
Komisarz wtedy łeb tylko spuścił i jakoś dał jej spokój na jakiś czas.
No ale przyjechał potem znowu do niej z kierowcą i chyba nawet z kwiatami.
A potem ją za tyłek chwycił, a ona po mordzie mu dała.
No, tak kierowca opowiadał.
On czerwony się zrobił i za kaburę sięgną, ale coś tam mu błysnęło i pojechał.
A za dwa dni przyszedł do niej pijany z płaczem i przepraszać i grozić i skomleć. I że go do Chin ślą i japońce zakatrupią, i tak dalej...
I ją wyzywać zaczął od czarownic, od szeptuch, że ona taka i owaka i że jeszcze tam niby Mojżeszowa na pewno.
Podobno na drugi dzień po tym jak ją za tyłek chwycił, przyszło pismo że go gdzieś na granicę chińską przenoszą, w związku z jego wybitnymi osiągnięciami tutaj.
Że tam pojedzie na ważniejszy odcinek.
A to już w knajpie ich sołdaty gadali po pijaku"

- No i co dalej ? Chcieli jeszcze coś od niej?
- A coś ty. Rozeszło się po ich ludzich że jak będziesz z nią gadał to pojedziesz na Mur Chiński zwiedzać.
 - A jeszcze wiesz co ten kierowca mówił ?
- Ona coś takiego dziwnego do niego powiedziała jak on ją potem za tyłek łapał
- No co takiego?
- Na prawdę dziwne...
- No, dawaj !
- "Uwiedź mą duszę, wtedy będę twoja"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.