Popularne posty

sobota, 22 lipca 2017

Komisarz 1945 /Marynia 2

Granica Chin i ZSRR
Rok 1945
Wczesna wiosna

Co ja tu robię?
Góry, doliny, lasy, rzeki...
Przechlapane, przerąbane.
Po co mi ta znajomość z tą Marynią była potrzebna ?
Kolega, jeszcze z frontu fińskiego, szepnął mi potem że był na mnie jakiś szeptany nacisk.
Ktoś, coś, powiedział, zadzwonił. Dziwne to było.
Ale za bardzo i za mocno z góry, więc i on sam nie węszył.
Same kłopoty. Lepiej nie wnikać bo przy następnym moim źle odebranym ruchu mogę wylądować...a lepiej nie myśleć gdzie i z kim.
Dróg tu nie ma więc biorę konia i jadę. Czasu mam całe tony.
Kilka konserw do plecaka i dalej w góry.
W sumie całkiem tu ładnie.
Tylko czasem strach w nocy. Dziwne tu okolice.
Podobno nawet ktoś widział ślady tygrysa na śniegu.
Gorzej jeśli te tygrysy będą miały skośne oczy i jakieś miecze czy widły, może być wtedy nie za wesoło.
Granica tu jest, ale na mapie. Mapy wiszą w sztabie. A życie jest życiem.
Góry po horyzont, ale razy dziesięć.
Mur Chiński ? Kto go tam widział.
Tam tylko głód, śmierć, partyzanci każdej ze stron i co jakiś czas zwiadowcy Cesarskiej Armii.
Tu jedynym gwarantem bezpieczeństwa jest karabin i pistolet. A szabla też się nada.
No, a w sumie, tak patrząc  racjonalnie na moją sytuację..hmm, to dobrze na tym wyszedłem.
Moja jednostka, która była rozlokowana w Polsce, już nie istnieje.
Podobno wszyscy byli w okrążeniu, wybici albo w niewoli.
Komisarzy podobno od razu stawiali pod ścianę i w łeb.
No cóż. Taki los.
A mnie przyszło agitować drzewa.
To dobrzy i wierni słuchacze. Tylko czemu milczą zielenią.
Dam radę. Na pewno jeszcze o mnie sobie przypomną w sztabie.
Zresztą, mniejsza o to.
Trzeba wracać w dolinę. Ciemno zaraz będzie.

Ale co to ? Ognisko? Tutaj.
Ha, pewnie jacyś przemytnicy.
Zaraz ich przyskrzynię.

Konia zostawię. Broń przeładowana.
Plecaka nawet nie zdejmuję.
Trzeba działać szybko.
Powolutku się skradam.
Już widzę dwie postaci w płaszczach.
Mają też konia, przywiązanego do drzewa.
Leżą wtulone w siebie przy ogniu.
Więc to po prostu uciekinierzy. Pewnie nawiali z jakiegoś łagru.
Już ja wam dam bratki.
Zaraz wam pokażę!

- Ręce do góry !
A ci ani drgną.
- No wstawać! Już!
Dalej cisza.

Podbiegam w te pędy i odrzucam koc z ich twarzy.
Dwie kobiety, wtulone w siebie, i tak słabe że już nie mogą wstać.
Położyły się tu chyba żeby umrzeć.
Zresztą. Ich kobyła wygląda lepiej.
Jedna całkiem młoda, i jakoś ma dziwnie znajomą twarz.
Zaraz zaczyna ruszać się druga i błyska swoimi brązowymi oczami.

- Boże pomiłuj, znaczy wielka partio! Marynia!
Nogi uginają się pode mną, a broń wypada z dłoni.
One? Tu? Skąd?
Marynia z córką. Zaraz zwariuję.
Nieee tylko nie to.
Ciemno mi przed oczami.
Zaraz błysk i leżę.

...............................

Pół godziny później.

.................................

- Macie tu konserwy, słoninę i chleb. Rewolwer też wam zostawię bo to taki zdobyczny. Z Polski przywiozłem.
Nieźle mnie załatwiłyście, ale gdyby nie wy, to bym teraz pewnie u faszystów ziemię jadł trzy metry w głąb.
A jak bym teraz was dowiózł do swojej jednostki, to znając życie za tydzień bym meldował się u Czukczów żeby im pomagać w łapaniu reniferów.
Idźcie w swoją stronę. Do granicy macie już blisko.
Powodzenia.

-Komisarzu?
-Tak, co tam jeszcze chcesz Marynia?
-Bóg zapłać.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.