Popularne posty

czwartek, 15 czerwca 2017

Zasypało mnie życie.

Zasypało mnie życie.
Całe sterty dachówek doświadczenia, tynki wizerunku, cegieł emocji i belek etyki. Belki są najgorsze. Zawsze uważałem, że są nienaruszalne, a jak się okazało były iluzją, którą sam pomalowałem farbą złudzeń.
No i na koniec wszystko oplotły rulony pięknej tapety.
Zawsze na łeb na szyję.
Żeby choć raz pod nogi.
A to nie. Wszystko na łeb.
Dobrze, że mam atestowany kask.
Na to wszystko zwalił się pył słów i dym bluzgów.
Okrasiło to całe wyposażenie życia, które jak się okazało zbierałem całkowicie niepotrzebnie.

Do całości doszedł gaz, którego woń wciąż dostarczana do mojej rozbitej makówki potęgował tylko grozę. Dobrze że ciśnienie spadło wolą dystrybutora ognia w płynie.
Jedna iskra mogła dokończyć dzieła.
Ratunku pomocy !
Leżę na dnie.
Może zacząć kopać ? Hmm, mam za dobre fundamenty. Sam je zalewałem latami nie bawiąc się w złudzenia, że ktoś mnie w tym wyręczy.
I zadbałem żeby to nie był "fakturowy dolomit".
Lałem je z beczki życia. Podpisując faktury za beton własną krwią i płacąc plikami banknotów mokrymi od potu moich dłoni.
Najważniejsze, że nie były to zdewaluowane falsyfikaty.

Co dalej zrobić z tym targowiskiem różności, które rozrzucił podmuch losu ?


Teraz miej tyle siły żeby wszystkie te cegły podnieść plecami, co na pewno wywoła ich ból a za 10 lat odczuwalne zwyrodnienia, albo użyj tryptyku  intelektualnej mieszanki rozpuszczonej w testosteronie tłumiącym złudzenia.
Tylko pamiętaj, że nie wiesz czy  czy spadające pod naporem Twojej wewnętrznej siły elementy z tego wraku życiowej katastrofy, nie uderzą w głowę. Pogorszy to tylko temat.
Może w tym zwałowisku zawołaj o pomoc.
Przyjdzie ktoś i odkopie ten syf.

Odkopie i poukłada w stosy.
Podzieli cegły na te nadające się do dalszego wykorzystania, a inne wywali z łoskotem w niebyt.
Albo chociaż je przykryje plandeką, żeby wiatr życia nie rozdmuchiwał z ich brzegów dawno osiadłego pyłu.

A Ty po prostu pójdziesz dalej. Cały wolny. Ku nowemu.
Albo weźmiesz nowy kredyt od losu  i ogarniesz ten cały bałagan, siłą którą masz w sobie.

No i w sumie, tak na koniec.
Dobrze, że byłeś ubezpieczony.
Nie na  życie. Bo pieniądze nie mają za dużej wartości dla osoby inteligentnej.
Jeśli one nie są celem samym w sobie to zawsze znajdą się same na Twojej drodze.
Ubezpieczony światem alternatywnym.
Pora tam się schować aż wszystko wróci do normy.

A może te gruzowisko to był świat alternatywny, i teraz po prostu ja sam wracam do życia.

Powodzenia.
Szosa czeka. Ona jest wieczna.
I nie spotkajmy się tam za szybko...
Cytując genialnego autora opowiadania SF "tam gdzie asfalt jest zawsze długi i prosty"
On będzie zawsze.

W warsztacie siłowni  życia trzeba dobrze przepracować, to co jest nam dane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.