Popularne posty

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Trasa

Ona czeka, już czas ruszyć. Przed moim autkiem setki kilometrów.
Jakie one by nie były. Te kilometry czy pojazd.
Dystans nieporuszony czeka.
Naprzód, powoli, nie za agresywnie bo jeden krawężnik może przemienić  szwoleżera w mechanika samochodowego lub  letniego autostopowicza który gestem, słowem, ułożeniem plecaka, odpowiednim strojem czy odpowiednim napisem na kartce skusi hamulce i  dojedzie zawsze gdzie potrzeba słuchając opowieści kierowcy. Znajdzie też swoją historię lub poczuje jak żyje świat.
Jak wygląda życie na wschodzie, czego naprawdę chce od nas Europa…
Ten który zatrzymuje chce dotrzeć a ten który staje chce mówić. Opowiadać, wylać swe myśli nieznanej osobie której nigdy już nie zobaczy.
Miejski traffic okraszony brzmieniem Chili Zet. Ale za moment spokój i monotonia jazdy niknie tak jak nikną fale tej muzyki w eterze gdy oddalam się od rozwijającej się aglomeracji.
Pragnę wjechać na blues autostrady i jej niekończącą się przestrzeń, zobaczyć jej pustynię i mijające mnie piękne szybkie auta książąt życia i ich bananowych dzieci.
Ale tym razem dany mi jest jazz drogi krajowej.
Przecinając szlak tirów które mkną jak potężne słonie, a każdy z nich ma wymalowaną historię na burtach lub w migoczących diodach. Jedne na wschód, inne na zachód.
Który z nich wiezie nadzieję w sercach schowanych pod paletami uciekinierów do lepszego świata, a który dobrze przymocowany ładunek będący gdzieś tam za wschodnią granica czyimś interesem życia. Prawdy nie zna czasem nawet kierowca któremu już wszystko jedno bo droga to jego życie. Droga to wolność.
Odbijając od prowincjonalnego ronda zanurzam się w Polskę. Mijam samotnych nomadów na pięknych motocyklach, którzy czasem zbijają się w grupy by dotrzeć do swoich weekendowych oaz.

Wyprzedzające mnie lśniące rumaki które i tak stoją wraz ze mną przy następnych leżących zebrach.

Co raz to liczę kolejne symbole tragedii ozdobione świeżymi kwiatami, już zakurzonymi wieńcami których ktoś nie ma jak poprawić lub ból mu nie pozwala by wrócić w to miejsce gdzie jego druga połowa spotkała przeznaczenie.
Grzybiarze patrzący z nadzieją na zbliżający się pojazd by zwolnił i dał im chleb.
Zaradni obywatele  z jagodami snujący między sobą barwne melodie życia,lecz gdy auto stanie liczący na to że wybierze właśnie ich owoce. A mało kto wie że każda z tych osób zna historię najbliższego odcinka drogi, bo droga tak naprawdę jest jak koryto rzeki a auta są jej nurtem i wypełniają ją jak woda.
I dalej mknę starą drogą która nieudolnie udaje nową pięknymi odcinkami nowej nawierzchni które i tak za rok czy dwa rozsypią się i uzupełnią łatami pod naporem masy aut.
Dalej, szybko.
Co i raz to czarne blizny opon znaczące czyjąś walkę o życie.
Kradnę czas drodze pisząc wiadomość lub zatrzymując się na przystanku by pochłonąć gramy spalonego tytoniu.
Dzień się skraca, noc wydłuża a licznik rośnie nieubłaganie pod naporem zmielonego kilometrażu.
Nie dać zaskoczyć się nocy, nie zasnąć z otwartymi oczami.
Włączyć radio do granicy bólu w uszach lub odpalać jeden żar od drugiego.
Wszystko byle nie zasnąć. Byle mknąć.
Zaklinasz noc nie patrząc na zegarek który i tak żyje własnym życie. Zawsze zabraknie godziny która umknie gdzieś na przydrożnym przystanku kiedy rozłożony fotel przytuli zmęczone plecy herosa.
Już zaraz, coraz bliżej. Ostatnia dziesiątka, pierwsze oswojone drogowskazy. Nic się nie zmieniło a czujesz jakbyś wracał w nowe.
Dobijasz, zwijasz żagle, rzucasz cumy, gasisz silnik.
Tli się lont żarówki w kuchni z kanapkami czy cztery łapy biegną na spotkanie?
Domowe przedszkole rusza po łupy w twoich dłoniach czy wieczny foch mruczy coś o potrzebach i oczekiwaniach?
A może tak po prostu już nie ma kto czekać bo wszyscy odlecieli w świat a ty byłeś w ich gniazdach.
Boisz się powrotu do  jaskini czy jedyny kto cieszy się na twój powrót to pies i mruczące koty?
Ktoś cały w szronie życia na włosach czeka z wrzątkiem na stole i pyta jak było?
Ogień wyje pod piecem czy ty płaczesz w jej ramionach?
Odnalazłeś siebie czy płaczesz ze śmiechu?
Wyliczanka może trwać pół nocy.

Miłej podróży.

 lipiec 2013 - czerwiec 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.