Popularne posty

niedziela, 19 lutego 2017

Ratuj każdego z poległych towarzyszy przynajmniej raz

 Kiedy opadnie kurz walki i bezpieczniki broni wrócą do pozycji "SAFE" a ona sama do każdego innego położenia które gwarantuje bezpieczeństwo dowolnego posługiwania się nią w każdy zdroworozsądkowy sposób niekoniecznie zgodnie z oryginalną instrukcją użytkowania następuje cisza. Czasem ta cisza która kłuje w uszy i piszczy na dnie  historią miesięcy na strzelnicach gdy ochronniki słuchu nie zawsze były na topie, a jeszcze czasem cisza której pulsem są trzaski radia które rozumieją tylko zainteresowani i obyci z muzyką taktyki którą jest łączność...
 Cisza poprzedzająca głos opadających dźwięcznie łusek, ta której towarzyszy maszerujące złowrogo echo, odbijające się od skał lub skaczące pomiędzy drzewami, jeszcze przed chwilą wybrzmiałych strzałów z gorących luf okraszonych kolorami dominującego środowiska walki.
 Cisza której towarzyszy kapiąca krew z zastygłych ciał lub oddalający się ryk odrzutowca który na wezwanie zamaskowanych zjaw rzucił piekło na ziemię a na niej samej jednym trafieniem stworzył portal do nieba gdzie walka już nie jest potrzebna.
 Tu jednak walka trwa.
Po ciszy nadchodzi czas dla walki o życie jeśli przeciwnik był na tyle dzielny, głupi, sprytny lub tak po prostu dobrze wyszkolony by zadać straty atakującym. Najważniejsze jest tu słowo BYŁ.
 To straszny czas.
Straszny dla ratownika bo dla tego który potrzebuje pomocy czas nie istnieje. Zastyga. Zamarza jak rażony piorunem.
 Im łom cięższy tym śmierć lżejsza, a im cięższe są obrażenia tym bardziej pacjent bezwolny, nieprzytomny lub po prostu nieświadomy swojego stanu.
 Wyścig z czasem i umiejętnościami swojego mózgu bo to on zaczyna tu walkę o wszystko.
 Kto przeżył ten wie jak czas potrafi w magiczny sposób zwolnić co doskonale można udowodnić samemu sobie porównując własne odczucia z obrazem zaobserwowanym na nagraniu w czasie zaawansowanego treningu zbliżonego do warunków bojowych tak mocno jak tylko się da.
Im więcej z sobą zabierzesz tym bardziej pomożesz potrzebującemu.
To co jest tak mocno nieporęczne lecz dobrze spakowane błyskawicznie pozwoli opanować sytuację.
Im bardziej boli kręgosłup ratownika tym krótszy będzie czas powrotu do zdrowia rannego.

  Czasem jest jednak za późno.
  Nic się nie da zrobić.
  Opatrunki są niczym, najnowsze medykamenty stają się zabawkami ,a chęć i umiejętność pomocy staje się niezwykłym tańcem obrzędu  pożegnania życia.
Nam nie pozostaje nic innego jak walczyć, zaplatać warkocze do końca. Ścieżki szeptów procedur i ampułki zaklęć które dają cień szansy na zawrócenie duszy z drogi ku światłu.
  Bywa że się udaje i umarli ożywają a nadzieja nie bywa złudna w połączeniu z dobrymi noszami i sprawną ewakuacją zaplanowaną w wygodnym fotelu.
 Takie sytuacje zdarzają się i wyjątki potwierdzają regułę że walczy się do końca i nigdy nie traci wiary bo pozytywne myślenie zawsze procentuje wybuchem euforii na szpitalnym korytarzu wśród kolegów oczekujących cudu a nawet gdy się nie zdarzy gotowi są do udzielenia najwyższej oczekiwanej przez każdego pochwały: DOBRA ROBOTA a na dokładkę klepnięcie w plecy....i co najważniejsze żaden z nich niczego innego nie oczekuje.
  Jeśli zadecyduje los i przegramy ten wyścig każdy wie że zrobiliśmy wszystko co się dało i jeszcze jeden krok dalej i za każdym innym razem będzie tak samo a nawet lepiej bo po to tu jesteśmy z radiem pod ręką, własną duszą w dłoniach, plecakiem doświadczenia i chęcią pracy.
Amen.

Czy takim wartościom  hołdują  najlepsi ratownicy-samuraje którzy decydują się iść drogą katany i szabli husarskiej ?
Na takie pytania mogą odpowiedzieć jedynie oni sami.
Moim marzeniem jest spotkać kogoś tak wyjątkowego i wypić z nim szklankę wody z cytryną.
Na pewno było by warto.

Inspiracja:
https://www.youtube.com/watch?v=rKypas0DzQk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.