Popularne posty

poniedziałek, 20 lutego 2017

Praca jak każda inna. Ale ta jest inna.



 Kolejny nowy dzień to ustalenia, propozycje scenariuszy, zaproponowanie celi i zamierzeń, będzie fajnie, zrobimy znów coś nowego i wygenerujemy oczekiwany jak zawsze progres. 
Może tak, może nie. 
Ale przecież mamy tyle białych stron do zapełnienia, kolejnych czarnych od zapisanych myśli i uchwyconych słowem czynów  do przeanalizowania, zawsze znajdzie się jakiś zaległy dokument do wypełnienia. Warto coś lepiej zrozumieć  z pomocą słownika - może będzie warto.
  Codziennie wykonywany sport zaskakuje skutecznością. Stal przyrządu aż pali zachęcającym chłodem i sama układa się w dłoniach. Nieosiągalne kilka lat temu ćwiczenie dziwnie nie męczy, kolejnych kilka serii jest tak lekkie…Jeszcze truchcik, brzuszki przerywane odganianiem się od natrętnych komarów albo okraszone lekkim mrozem. O ciało trzeba dbać by duch miał spokojne i pewne schronienie…Trenować spokojnie i w połowie możliwości żeby nie zamęczyć się do normalnego życia i służby.
  Poranna rozmowa w drzwiach z na pozór oziębłą osoba okazuje się pomocna bardziej dla niego niż dla mnie, proste pytanie, szybka odpowiedź – pomogłem i to bardzo, uświadomiłem pozytywnie.
Rozpoczynamy projekt, pokazuję co i jak, dzielę się wiedzą, daję praktyczne uwagi, przekazuję wnioski z poprzednich przedsięwzięć; pozwalamy sobie na dyskusję i wymianę doświadczeń, nikt nikomu nie wchodzi w słowo.Można to krótko nazwać: "przekazywanie buławy rozmowy"
  Wciąż budujemy, tworzymy i rozwijamy zespół nadający na tej samej fali. Wydawało by się proste schematy dają efekt kuli śnieżnej, wszyscy są zadowoleni. Praktyka i teoria, teoria i praktyka.   Zmęczenie ale nie osłabienie. Nie konkurujemy, ale współpracujemy. Jeden jest dobry w tym a inny najlepszy w tamtym. Spokojny dialog daje efekt, każdy wyciąga wnioski i wie nad czym pracować dalej. Wyszło fajnie i spokojnie, dowódca jest dumny. Idziemy wspólnie na posiłek, weekend nadchodzi. 
 Życie to nie bieg na 100 metrów- trzeba pamiętać że im szybciej biegniesz tym szybciej skończysz a po drodze przekraczając barierę dźwięku spalisz sam siebie razem z wszystkimi mostami. 
 A warto mieć przynajmniej jedną drogę odwrotu. 
Nie wiesz czy "na drodze za zakrętem" nie czai się coś co Cię wykluczy fizycznie lub zniewoli psychicznie. Czy duchy pokonanych przeciwników pozwolą dalej pracować a może poznasz kogoś kto swoim jestestwem podniesie Twoje standarty wartości oczekiwanych od życia, nie podetnie skrzydeł a je rozłoży i mało tego - podtrzyma je na deszczu, poczujesz się jak nowy Ja i wybudujesz kolejną drogę na fundamencie starego.
 Drogę która wyprowadzi Cię z Twojej strefy komfortu która po przekroczeniu bramy starego może wydawać się jedynie bunkrem w którym darmo było szukać oddechu. Bo kto raz zasmakował powietrza nie chce wracać pod wodę i odrzuca skrzela tak jak ten kto zna rozkosz smaku chleba po dniach głodu i ideał smaku wody po dniu marszu kiedy masz wybór - wyciąg ropy z wodą z czołgowiska, manierka kolegi chorego na grypę lub własny mocz.
  Nic tak nie wzmocni fundamentu nowej drogi jak gruz ze starej i niezawodnej cegły. Zmielony beton bywa złudny, ciągle promieniuje i wydaje pomruki. Na pewno się nadaje-lecz atmosfera jego obecności jest nie do zniesienia.

Też lubicie swoją pracę ? To dobrze. Ja ją kocham.
Nawet wtedy gdy szukam nowej i zwłaszcza wtedy. Bo w każdej zostawiłem kawałek serca.

  No i żeby tylko na koniec nie wylądować na oddziale kardiologicznym z zawałem czego sobie i wszystkim tu obecnym życzę. A jeśli jakoś tak wyjdzie że "serce nie wytrzyma" to oby akurat w tym momencie ważnym dla nas nie zabrakło prądu, świeżego powietrza, zdrowego rozsądku i papieru w rolce EKG a najlepszy lekarz właśnie wrócił rozpromieniony z urlopu na Hawajach  lub od kochanki...



Komentarz i inspiracja:

tak sobie wyobrażam moją pracę marzeń :)

...i myślę jednak studiując wytrwale media i literaturę że jest takie miejsce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.