Popularne posty

wtorek, 21 lutego 2017

Co jest lepsze: książka czy film?

Rozwinę odpowiedź na trzy i zamienię w okręg który może wróci do mnie...i oby nie wrócił do mnie guzem wygenerowanym garnkiem na głowie.

   Pytanie jest błędnie skonstruowane. Film pobudza zmysły inaczej a książka inaczej. Książka pozwala autorowi manewrować pełną paletą swej wyobraźni a film zawsze będzie tylko próbą naśladowania dzieła. Reżyser niejako narzuca nam odbiór poprzez swoją wizję książki.

Przykład inny, bardziej życiowy:

"Młoda dziewczyna spotyka się na kolacji z facetem o którym wie że był kiedyś modelem lub gdzieś kiedyś pokazał się w mediach.
  Kolacja się skończyła, było miło i na drugi dzień czas na wnioski patrząc ukradkiem na ekran telefonu...
   Tak, był kiedyś modelem...no i co z tego. Odpowiada samej sobie. Ładny, przystojny na pewno chce mnie tylko uwieść i tyle. A poza tym miał koszule w pionowe paski a one już nie są modne. No i nawet nie założył eleganckiego zegarka tylko cały jeden raz sprawdził godzinę na telefonie z rozbitym wyświetlaczem. No i buty. Mogły by być troszkę bardziej wypastowane, tym bardziej że jest zima i błoto na ulicy. A spodnie...hmmm jeansy mogą być ale mógłby bardziej się postarać. No i ta kelnerka. Bez przerwy się gapiła. Na pewno go zna bo przychodzi tu regularnie z każdą inną. Tak.  Kurtkę z futerkiem mógłby też zamienić na jakiś fajny i elegancki płaszcz. No i na koniec ten jego uśmiech i łagodna rozmowa. Na sto procent wyćwiczona niezliczonymi randkami. Napiwek też mógłby zostawić a nie płacić kartą i przepraszać że nie ma drobnych.
  Taaaak, coś mi tu się nie podoba. Jak zadzwoni i może odbiorę za drugim razem to jeszcze zobaczymy...Zrobię mu mały teścik i wyrwę chwasta, jeśli chce mnie zrobić w konia czy w inną klacz.."

   Natomiast kiedy spotyka się ze zwykłym pogodnym, fajnym i spontanicznym facetem który jest zaganiany i nawet butów nie zdążył wyczyścić bo tak się spieszył na randkę że i drobnych zapomniał to nie przeszkadza też cwana kelnerka która tylko łazi i się natarczywie patrzy kiedy zwolnimy stolik który zazwyczaj okupuje zgraja urzędników po pracy w korporacji którzy zostawiają banknoty napiwków. No i jak fajnie się z nim rozmawiało.
 Kiedy ten czas zleciał.
  A na drugi czy trzeci dzień dowiaduje się przypadkowo z internetu że ten zwykły miły i skromny facet pracował kiedyś jako model........ Cooooo, to ON był modelem ??????????
Był modelem i wybrał MNIE a taki facet może mieć każdą. Jejku to jest TO. Na milion procent. "

   To może a nie musi być punkt widzenia młodej kobiety i jednocześnie odpowiedź na pytanie: Co jest lepsze: książka czy film?

Męski punkt widzenia zawarłem gdzie indziej.
Znaczy na blogu:)
A dokładnie między wierszami wszystkich postów.

   Może wreszcie jakaś Pani, która nie ma już nadziei na światło w tunelu współdzielenia, zrozumie o co chodzi facetom i czemu są tacy jacy są czyli dla czego ON nic nie mówi. A nie mówi bo może nie potrafi albo częściej się boi. Słowo klucz "boi" należy rozumieć nieco szerzej niż traktuje je słownik.
   Tematyka którą poruszam jest skrajna i dotyczy dwóch najważniejszych spraw dla faceta. Bycia wojownikiem i spraw serca.

   Wojownikiem można być zarówno za biurkiem, kierownicą, walcząc na ringu lub służąc w armii. Chodzi o istotę sprawy a nie detale wykonywanego zajęcia.

  Serce z kolei ma się tylko jedno a te za często pękają. I to często nie potrzebnie. Przez stek nieporozumień, błędne interpretacje lub zwykłą pustkę która pragnie jedynie lub aż szczerej rozmowy by rozświetlić ciszę wpychającą nas w niemoc własnych myśli błądzących po akwenach obojętności.
Wszak łatwiej czasem skoczyć ze spadochronem z wysokości czterech kilometrów niż porozmawiać z kobietą.

Miłego życia.
Ponieważ Walentynki mogą być codziennie.


P.S. post z niewielkimi korektami  zamieszoczony jest też na portalu lubimyczytac.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.