Popularne posty

niedziela, 19 lutego 2017

Cichą jasną niedzielą

 Milczące jasne niedzielne popołudnie to najlepsza pora do podróżowania. Do szybkiej jazdy w dowolnym kierunku lub do miejsca które znasz czy jest nam bliskie. Najgroźniejsi są jedynie "niedzielni kierowcy" którzy nie odróżniają świateł mijania od każdych innych, uważają że czyste szyby nie są do niczego potrzebne, a wymuszenie pierszeństwa w drodze z pod domu do kościoła jest grzechem lekkim czy może nawet nie jest żadnym wykroczeniem bo przecież są "u siebie" - to my mamy się dostosować. Przecież droga wojewódzka powstała później niż ich ojcowizna.
Kto to przeżywa regularnie ten zna problem.
  Prawdziwy horror nadejdzie bliżej 22 kiedy stada wygłodniałych TIR-ów ruszą na trasę niczym mamuty dokładnie o tej samej porze w każdym zakątku kraju a ojcowie ruszą za chlebem z nad morza w góry, z Podlasia do Berlina i z domu do pracy. Tak. Wtedy na trasie jest tłoczno i niebezpiecznie. Byle nie padało. Jakoś to będzie.

 Czasem takie popołudnie poświęcamy na zadumę, spokój, trening czy szukanie inspiracji.

Gorzej czy może raczej lepiej kiedy osiągasz stan w którym wszystko jest inspiracją i czujesz że wyprzedzasz sam siebie.
 Myśli wyprzedzają własne auto które przyklejone do asfaltu tak po prostu zapierdala jak mały motorek.
 To bardzo fajny i produktywny stan. Taki stan kiedy czujesz że Twoje słowo może wszystko i żałujesz już że nie siedzisz przed swoim narzędziem pracy i nie tworzysz swojego dzieła. I może to być wszystko. Zarówno wycięty otwór w  tarczy na strzelnicy sportowej  w okręgu o wielkości dna od szklanki lub słowa które same wychodzą z pod palców które jeszcze godzinę wcześniej obejmowały trzonek miotły.
 To niesamowity stan ekscytacji i pracy. Najbardziej produktywny.

  Nie każdy jest w stanie go ogarnąć. Wewnętrznie opanować natłok myśli, pomysłów, idei, chęci i potrzeb. Nie jesteśmy od wszystkiego a co jest do wszystkiego najczęściej jest do niczego. Michał Anioł był tylko jeden; choć nie koniecznie - bo film Alternatywy 4 pokazał że gospodarz Anioł pomimo tego że był Stanisławem nieomalże sprostał zadaniu i to pomimo że wywrócił się o własne nogi, potrafił przekuć upadek w spektakularny sukces.

 I chyba każdemu życzę takiej niedzieli bo pomimo powszechnemu dyktatowi poniedziałku to niedziela jest pierwszym dniem tygodnia - zauważyłem to kiedyś porównując ścienny kalendarz pochodzący z USA z tym naszym POLSKIM.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.