Popularne posty

piątek, 24 lutego 2017

Alarm bojowy

Dalej, szybko, nie ma czasu ! Czas na walkę.

  Tajna radiostacja osobista najnowszej generacji wykrzyczała jedno słowo które rozpoczyna piekło na ziemi w ogniu fajerwerków emocji  i jedyne co czujesz to pierwszy kęs napoczętego śniadania które zostawiasz bez mrugnięcia okiem, po czym podrywając się rozlewasz  kubek pierwszej upragnionej porannej kawy i już tylko odruchowo sprawdzasz łokciem oczywistą jak Twoja decyzja  stabilność zamocowanej perfekcyjnie kabury taktycznej z przeładowanym i gotowym zawsze do precyzyjnego strzału pistoletem którego przyjemny ciężar codziennie czujesz w zasięgu swoich zmysłów czucia które wyłapują poranny chłód pomieszany z własnym potem i zapachem lotniczego paliwa okraszonym wszechobecnym buczeniem agregatów prądotwórczych sączących  grube na pięść kable tworzące układ nerwowy bazy do pary czerwonymi krwinkami życia jakimi jesteśmy my, mknący w żyłach pod parasolem rozkazów swojego mózgu - Dowódcy, który w oparach wszelakiej maści decyzji i wiedzy sklejonej doświadczeniem sączy nam impulsy błyskawicznie przekuwane w czyny krzyczące tu przenośniami sformułowań i metafor tkających tkaninę abakanu tej opowieści na płaszczyźnie przestrzeni miejsc i dat już zatartych we wspomnieniach ludzkiej jakże zawodnej czasem pamięci.


 Broń długa z dowolnie wybraną kilka miesięcy temu lufą leży lekko w dłoniach i biegniesz tak szybko jak tylko się da zostawiając za sobą smugi kondensacyjne kurzu na drodze.
 Radio trzaska komendami pilotów i  którzy już przygotowują maszynę do startu bezbłędnie wprowadzając zapamiętane procedury przedstartowe które dadzą śmigłowcowi życie w odgłosie grzmiących, budzących się do życia silników spalających dziesiątki litrów paliwa w minutach swojej pracy.
 A Ty dobiegasz cały płonąc od emocji do maszyny której wirniki już pracują na wysokich obrotach by jednocześnie z Twoim wpadnięciem do wnętrza jej dziupli i zajęciu wyznaczonego swoim zajęciem miejsca wystrzelić obrotami na pełne maksimum mocy a hałas wydający się nie do wytrzymania zostaje natychmiast, tak szybko jak się da, wycięty przez płynne założenie słuchawek na głowę która musi i chce słyszeć wszelkie niezbędne, potrzebne, skrócone do minimum komendy, powiadomienia i inne informacje.
Przeważnie jednak jest to po prostu cisza.

Po co rozmawiać przez radio jeśli każdy wie co ma robić i rozumie się bez słów ?
 Pogadać to sobie można przez telefon z dziewczyną czy przyjacielem lub innym znajomym i to niekoniecznie o wszędobylskiej pracy która przysłania nasze życie bo po prostu nią żyjemy. Ten kto kocha swoją pracę i ją po prostu lubi jest jak wygrywający w totolotka. Nie musi pracować bo on nie pracuje - on po prostu jest sobą. Bogatym całym sobą. I to jest po prostu fajne.

Jeśli nasza łączność zaczyna świergotać rozmową może znaczyć to tylko to, że atmosfera się zagęszcza i ludzie zaczynają się wymieniać informacjami o sytuacji która powinna być pod naszą kontrolą ale i jednocześnie możemy być w defensywie, zwierać szyki a może salwować się ucieczką na z góry upatrzone pozycje by wezwać wsparcie z lądu, wody, powietrza, opatrzyć rannych towarzyszy broni czy też zbudować "Szaniec Szwedzki" z naszych luf karabinowych, wkopując się w podłoże lub skrywając się w mroku i czekając w zasadzce, która podążający naszym śladem pościg siepaczy zamieni w outlet mieszaniny tkanin, zmiętej stali i intensywnej terapii. Wtedy już wie się tylko jedno. Albo oni albo my.
Westerplatte może być wszędzie, a Przesmyk Suwalski uczynimy Stalingradem, topiąc tropicieli we własnych hełmach pełnych od ich krwi.
Yeah, lubisz to s....

Radio milczy a my lecimy. Wiecznie młodzi, delektujący się przyjemnością lotu, patrzący na zmieniające się krajobrazy środowiska w którym aktualnie się poruszamy.
Bezkres oceanu, morze, ogrody górskich lasów porośniętych zielonym dywanem lub mrowisko aglomeracji miejskiej widoczne z bezpiecznego pułapu lotu wybranego przez kapitana naszej maszyny. Kapitan, pilot, obserwator i nawigator najczęściej w postaci nierozłącznego duetu pilotów...najważniejsze żeby dolecieć płynnie, bezpiecznie i tak szybko jak tylko się da.
 Z bronią gotową do walki.

 Muśnięcia spojrzeń między kolegami tylko po to by potwierdzić swoją obecność nie tyle fizycznie co może bardziej psychicznie. Taka jednoczesna wzajemna kontrola z potwierdzeniem swojej obecności na pokładzie, ale bez narzucanego jeden drugiemu pokazywania palcem co ma robić w danym momencie czy udowadniania kto jest mądrzejszy. Jeden dba o drugiego także też dla własnego bezpieczeństwa i komfortu pracy zespołowej. Tylko taki zespół jest w stanie osiągnąć sukcesy...

 Oczy czujnie oplatają spojrzeniami krajobraz a serce spokojnie bije by już za chwilę wyłuskać zmieniającą się atmosferę poprzez wyczuwalny przez każdego charakter pracy silnika który zmienia swoje obroty i systematykę pracy wykonując polecenia pilotów bo cel jest już tuż tuż.
 Za chwilę lądowanie.
 Strzelcy pokładowi wiercą się niecierpliwie wypatrując wszelkich oznak lub sygnałów wskazujących na to że  zagrożenie może nagle pojawić się w zasięgu rażenia ich artylerii pokładowej, a jeśli łuski wystrzelonych pocisków zaczynają sypać się, obijając o burty maszyny lub wpadają do środka pod nasze nogi to już wiemy że zaczyna robić się upał i będzie to gorące lądowanie w morzu ognia powleczonego aksamitem płynnej skały, na który zaczną spadać wrogie pociski wznosząc fontanny pyłu, no i  jeśli przeciwnik nie jest amatorem może to się skończyć tragicznie zarówno dla wysiadających pospiesznie  pasażerów jak i skupionej na swoich czynnościach załogi.
 Jedynie cenne doświadczenie nabyte latami wyczerpujących ciało i umysł treningów może zapobiec tragicznemu potknięciu w drzwiach. No i coś jeszcze. Ale to jest ta wieczna esencja która zawiera się pośrodku spojrzeń żołnierzy. To coś niewytłumaczalnego ale doskonale zrozumiałego dla każdego kto wkłada serce w swoje zajęcie czegokolwiek ono by zresztą nie dotyczyło.
 Niektórzy nazywają to natchnieniem, inni szczęściem, miłością  lub może wiarą, ale to zawiera się pośrodku tych kilku uczuć czy słów a fizycznie można jedynie to porównać do iskry...

 Tymczasem maszyna zwalnia, i w jedną chwilę da się wyczuć pracę pilotów poprzez lekkie ruchy drążka sterowego przesuwającego maszynę i korektę mocy przepustnic regulujących poprawność naszego podejścia w miejsce przeznaczenia. Piloci kontrolują sytuację przez cały czas.
Już za moment, jeszcze chwila, pozostały tylko sekundy....już czujesz to uczucie w swoim ciele ?
Za moment się zacznie.
Otwierają się drzwi, rampa opada, wyrzucane zostają liny, załoga daje sygnał do opuszczenia przez nas śmigłowca. Każda z metod wysypania się z naszej podniebnej barki desantowej jest dostosowana do naszych potrzeb, sytuacji taktycznej w rejonie który zajmujemy i warunków zadania które zostało nam powierzone. A czas zmienia swoje oblicze zmieniając się w stalaktyt, stalagmit lub po prostu spokojnie płynie, bo czas jest wewnątrz naszych umysłów i musimy podejść do tego racjonalnie choć czasem ciężko jeśli znasz ten stan kiedy sekunda dzieli się na cztery części...

Chwila trwa minutę ponieważ mózg zaczyna rządzić się swoimi prawami. Ta chwila to wieczność...
Naprzód ! Ku przygodzie !

 Ostatnie co czujesz to klepnięcie w plecy członka załogi który żegna swoje owieczki wyskakujące na zieloną łączkę z tą niewielka różnicą że te owieczki są tu w charakterze wilków.
Wilków w owczej skórze z intelektem wyszlifowanym w bibliotece i ciałem wyrzeźbionym na stalowym drążku gimnastycznym który weryfikuje umiejętności każdego i podnosi jego sprawność z dnia na dzień, wciąż dalej i dalej w otulinie spojrzeń przyjaciół z gór i rwących potoków naszego niełatwego losu, przeplatanego prozą życia...
 Polowanie się rozpoczyna.
Nieważne czy to środek dnia, czy bezkres nocy, bo zaprzęgnięta do naszych potrzeb technologia gwarantuje nam pełną kontrolę sytuacji. Nawet po kolana w śniegu.


Co będzie dalej ?  Jak to się skończy, gdzie i po co  wylądowaliśmy w tym doborowym towarzystwie  przyjaciół ?
O tym wkrótce. A może już to zostało napisane ?
  Zapraszam z uśmiechem do lektury przyszłych ale i też sporządzonych w pocie rąk postów które mam nadzieję zaciekawią i zmuszą do refleksji nad wieloma aspektami życia. Niekoniecznie takiego jakie tu przedstawiam i mam chęć przedstawić jeszcze, nie przekraczając "cienkiej czerwonej linii " o czym pamiętam jak myślę zawsze i wiem już że nie zapomnę nigdy, patrząc jak płynie czarna woda...

 Pozdrawiam.

:) cytat z klasyka

" Każdy wojownik lubi i kocha pokój bo najmilsze po emocjonującym dniu pełnym rzucania oszczepem jest poczytać ciekawą książkę w zaciszu własnego ogródka słysząc w oddali pianie kogutów, wiedząc że ulubiona strzelba wisi w zamkniętej na cztery spusty szafie ogniotrwałej, no a pistolet? - wiadomo, pod poduszką. I nie musi być zawsze przeładowany. Ważne jest to żeby był w zasięgu intelektu, zawsze kiedy będzie potrzeba pomóc komuś zrozumieć że spokój jest potrzebny wszystkim. Niestety niektórym tylko ten jeden. Święty."


inspiracja:
https://www.youtube.com/watch?v=xHEi95PD4I4



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę bez agresji.